Udostępnij Udostępnij Udostępnij Udostępnij Print

Nakręcane samochody

-- czwartek, 01 marzec 2007

Jedną z wskazywanych wad pojazdów na sprężone powietrze jest ryzyko związane z dużym ciśnieniem panującym wewnątrz zbiorników, co w przypadku zderzenia w skrajnych sytuacjach mogłoby się skończyć ich wybuchem. Ten sam zarzut można jednak postawić pojazdom na benzynę lub wodór, których paliwa są dodatkowo substancjami palnymi. Czy taka okaże się przyszłość eko-motoryzacji?

 

 

Zabiłem... samochód elektryczny

 

Jak dużo zapłaciłbyś za samochód o zasięgu niecałych 113 km i czasie ładowania akumulatorów wynoszącym 6 godzin?

 

Zadaję to pytanie, ponieważ skończyłem przed chwilą oglądać film dokumentalny zatytułowany „Kto zabił samochód elektryczny”, który wszedł niedawno na ekrany. Film ten, surowo oceniający upadek samochodów elektrycznych napędzanych akumulatorami, przedstawia długą listę winnych jego „zamordowania”. Są wśród nich: rząd federalny, firmy paliwowe, wodorowe ogniwa paliwowe, Kalifornijska Rada do Spraw Zasobów Powietrza… oraz konsumenci.

 

To ostatnie odnosi się do mnie, ponieważ faktycznie jestem jednym z tych konsumentów. Wiele lat temu przyjrzałem się czystej technologii samochodu elektrycznego i zdecydowałem, że... nie jest ona dla mnie. To prawda, że prowadzenie samochodu elektrycznego EV1 firmy General Motors (będącego głównym tematem filmu) sprawiało wielką frajdę. Jego przyspieszenie było zdumiewające. Pod wieloma względami był to cud techniki.

 

Samochody elektryczne miały jednak kilka poważnych wad. Pierwszą był zasięg: niektóre samochody mogły przejechać na akumulatorach niecałe 120 km; najlepsze − dwa razy tyle. Drugą wadą było to, że czas ładowania akumulatorów mógł wynosić, zależnie od tego, komu dałeś wiarę, ok. sześciu godzin. Choć w tej kwestii zdania były podzielone, jednak czas ładowania był zawsze mierzony w godzinach.

 

Przeprowadziłem więc drobne obliczenia. Ponieważ każdego roku odbywałem sześć razy podróż z Chicago do Detroit na odcinku wynoszącym ponad 480 km, wykorzystałem to jako punkt pomiarowy. Zatrzymując się cztery razy w celu naładowania akumulatorów i przeznaczając 5 godzin na każdy postój, mogłem dojechać samochodem EV1 z Chicago do Detroit w ciągu około 25 godzin. Podróż samochodem z silnikiem spalinowym zajmowała mi... 5 godzin.

 

Przeprowadziłem podobne obliczenia dla kilku innych często odbywanych podróży. Czas podróży z Chicago do Bloomington w Illinois, wydłużyłby się z dwóch do siedmiu godzin. Czas podróży z Chicago do Rock Island w Illinois, wzrósłby z dwóch i pół godziny do... 12 godzin.

 

Film porusza kwestię zasięgu, ale co dziwne, pomija bardziej złożony problem czasu ładowania akumulatorów. Zamiast tego, zwolennicy samochodu elektrycznego powtarzają w filmie jak mantrę, że 90 procent wszystkich podróży odbywa się w normalnym zasięgu samochodu elektrycznego. Dochodzą więc oni do wniosku, że 90 procent konsumentów nie potrzebuje samochodu o większym zasięgu.

 

– Ograniczony zasięg może zaspokoić potrzeby tylko 90 procent ludności − zauważa aktor Ed Begley Jr. siląc się na dowcip podczas prześmiewczego pogrzebu samochodu elektrycznego. W podobnych momentach film uparcie przypomina, że konsumenci „myślą” tylko o większym zasięgu. (strona internetowa filmu http:// rbi.ims.ca/4946-506)

 

I tutaj nie mogę się zgodzić. Przyjmę ich punkt widzenia dotyczący podróżowania, ale nie kierowców. Jeżeli będę musiał odbyć dłuższą podróż co 10 dni (tj. 10 procent mojego czasu podróżowania samochodem), czy oznacza to, że będę musiał wynająć kolejny samochód na wszystkie te okazje?

 

W istocie rzeczy jest to absurdalnie prosta sprawa. Co więcej, to sami konsumenci podejmują decyzję o zakupie, bez względu na to, jak wiele telewizyjnych gwiazd Hollywoodu zachwala produkt.

 

Każdego roku konsumenci podejmują decyzje na podstawie cech, które są mniej lub bardziej ważne, niż zasięg wynoszący ok. 110 km i 6-godzinny czas ładowania. Patrzą oni na silniki, hamulce, koła, poduszki powietrzne, układy elektryczne, a nawet dostępność odtwarzaczy DVD, uchwyty na kubki i wygodne siedzenia. Niektórzy konsumenci kupują nawet zabawki, narzędzia i urządzenia biorąc pod uwagę podobne „mało ważne” powody.

 

Do tej pory myśleli oni prawdopodobnie, że mają ten przywilej, jako konsumenci. Prawdopodobnie nie zdawali sobie sprawy, że czyniąc to... dokonywali mordu.  

Charlesa J. Murray

Autor: TEKST: MACIEJ STANISŁAWSKI


Przeczytaj także

 

Zobacz także

  •   Wydarzenia  
  •   Katalog  

Wydarzenia

Katalog

Sparkrobots
Sparkrobots
Roździeńska 1B
40-382 Katowice
tel. 570 670 969

zobacz wszystkie



O nas   |   Reklama   |   Mapa strony   |   Kontakt   |   Polecane strony   |   RSS   |   Partnerzy   |   
Copyright © 2003-2022 Trade Media International
zobacz nasze pozostałe strony
Trade Media International Inżynieria & Utrzymanie Ruchu Control Engineering Polska MSI Polska Inteligentny Budynek Design News Polska Almanach Produkcji w Polsce