ŁĄCZNIK ROZRUCHOWY POWSTRZYMUJE TOPNIENIE

    Więcej wolnej przestrzeni dzięki nowemu zabezpieczeniu połączeń elementów

    Inżynierowie Schneider Telemecanique zastąpili wysłużony łącznik rozruchowy silnika stycznikiem z wyłącznikiem samoczynnym, który równocześnie zabezpiecza przed przeciążeniami prądowymi. Rozwiązanie to zapewnia oszczędność miejsca i okablowania.

    Stycznik rozwiera i zwiera parę metalowych styków, które włączają i wyłączają silnik. Styki są zwierane, gdy operator naciska przycisk uruchamiający. Rozwarcie styków przekaźnika następuje, gdy układ przeciążenia wykrywa zbyt silny prąd przepływający przez silnik, co zdarza się podczas zablokowania silnika pod wpływem przeciążenia. W czasie pracy styczniki rozwierają się i zwierają wielokrotnie.

    Wyłączniki samoczynne (lub bezpieczniki) chronią przed przepływem zbyt silnego prądu udarowego podczas zwarcia w silniku. Zwarcia obwodów zdarzają się bardzo rzadko, ale są bardzo szkodliwe. Zasadniczo wyłącznik samoczynny składa się z innych styków, podobnych do tych w styczniku, lecz różnica polega na tym, że działa tylko od czasu do czasu. Kiedy działa, styki muszą się rozewrzeć szybko i pewnie podczas przepływu prądu w warunkach, w których mogłoby dojść do ich stopienia.

    PRZERWANIE OBWODU

    Nowa konstrukcja (o niewielkich gabarytach) łącznika rozruchowego silnika firmy Telemecanique może również pomóc obniżyć koszty instalacji. Pomiędzy stycznikiem a wyłącznikiem samoczynnym nie potrzebne jest okablowanie, gdyż oba urządzenia stanowią obecnie jedną całość. Inżynierowie oddzielili styki od obsługujących je ciężkich elektromagnesów

    Styki stycznika muszą być odpowiednio ciężkie, aby mogły wytrzymać ciągłe zwieranie, podczas gdy styki wyłącznika samoczynnego powinny być wystarczająco lekkie, aby szybko się rozewrzeć – są to wymagania pozornie sprzeczne. Dlatego właśnie do tej pory funkcjonowały jako dwa oddzielne elementy.

    Łączniki rozruchowe silnika U-Line firmy Telemecanique łączą oba zestawy styków w jedną całość. Dla użytkowników oznacza to, że łącznik rozruchowy zajmuje mniej miejsca. Brak okablowania pomiędzy stycznikiem a przerywaczem oznacza także oszczędność nakładu pracy. W porównaniu z urządzeniami konwencjonalnymi nowe łączniki rozruchowe zajmują ok. 80% mniej przestrzeni i potrzebują ok. 60% krótszego czasu instalacji przy tych samych kosztach.

    Dlaczego wykonanie czegoś tak oczywistego zajęło aż 100 lat? Częściowo, jak twierdzi dyrektor marketingu firmy Schneider, Charles Forsgard, wpływ miało odkrycie przez inżynierów Telemecanique sposobu rozdzielenia elektromagnesów poruszających ruchome styki od samych styków, co wpłynęło na obniżenie ich bezwładności. Ogromny wpływ miała także zaawansowana metalurgia, dzięki której możliwe jest tworzenie styków zabezpieczonych przed zgrzewaniem się przy zwarciu. – Jest to zatem coś więcej niż tylko powlekana miedź – wyjaśnia Forsgard. Oczywiście, skład stanowi tajemnicę firmy.