Zielona inżynieria
-- sobota, 01 kwiecień 2006 19:31
Nowe krzesła produkcji Haworth i Steelcase w zgodzie ze… środowiskiem naturalnym
Już sam pomysł projektowania „zielonych” wyrobów może spędzić ci sen z powiek. Może sprawić, że jeszcze raz przeanalizujesz wszystkie swoje sprawdzone praktyki projektowe, materiały i procesy produkcyjne. A może nawet będziesz musiał je zmienić. Proekologiczny sposób projektowania wydaje się drogi i ryzykowny. W rzeczywistości jednak może wyjść „na zdrowie” twoim produktom. Spytaj zresztą inżynierów z Haworth and Steelcase. Tych dwóch producentów mebli biurowych opracowało ostatnio krzesła, które znalazły się na pierwszych miejscach listy produktów wyróżnionych certyfikatem ochrony środowiska, nadawanym przez Miller Braungart Design Chemistry (MBDC),firmę konsultingową propagująca tzw. „zielone” projekty. Firma stosuje program „Cradle to Cradle” i szczegółowo szacuje każdy aspekt projektu w zakresie jego wpływu na środowisko. Skupia się nie tylko na wykorzystaniu produktu, ale bierze też pod uwagę możliwości jego utylizacji po zakończeniu cyklu życiowego.
Wiele gałęzi przemysłu bez problemu zaakceptowało takie podejście do projektowania, lansowane przez MBDC. Lista klientów firmy rozciąga się od branży samochodowej, poprzez wytwórców mebli biurowych, producentów akcesoriów aż po branżę tekstylną. Niemniej producenci mebli biurowych z istotnych powodów zajmują na niej poczesne miejsce. – Architekci i projektanci, którzy kupują te wyroby, dbają o środowisko i decyzje o zakupie podejmują częściowo z uwagi na ich wartość w aspekcie ochrony środowiska – mówi Jay Bolus, specjalista do spraw ochrony środowiska, który obsługuje program „Cradle to Cradle” dla potrzeb firmy MBDC.
Krzesła biurowe cieszą się szczególnym zainteresowaniem społeczności proekologicznej. – Krzesła są częścią wizerunku – wyjaśnia Mark Bonnema, główny specjalista do spraw projektowania ekologicznego w Haworth. Krzesła powinny też wzbudzić pewne zainteresowanie wśród inżynierów. Nikt nie twierdzi, że krzesło biurowe pod względem złożoności wytwarzania dorównuje samochodowi, niemniej jednak wymagają od projektantów zmierzenia się z problemami konstrukcyjnymi, ulepszenia mechanizmów regulacyjnych, doboru odpowiedniego materiału i poradzenia sobie z wieloma procesami produkcyjnymi. Projektanci muszą wziąć to wszystko pod uwagę, łącznie z różnorodnymi ograniczeniami narzucanymi ze strony ergonomii i zasad projektowania przemysłowego.
Krótko mówiąc, krzesła stanowią niełatwe wyzwanie dla inżyniera, a projektowanie ich z rygorystycznym uwzględnieniem celów ochrony środowiskowa jeszcze zwiększa trudność. Przykładem tego jest nowe krzesło „Zody”, które pojawiło się pod marką firmy Haworth, oraz obecny na rynku od kilku lat model krzesła o nazwie „Think” produkcji Steelcase. Oba te modele dostarczyły pożytecznych lekcji inżynierom zaangażowanym w uczynienie produktów bardziej „zielonymi”.
Poddaj dwukrotnemu recyklingowi
Dziś chyba nikt już nie jest zaskoczony tym, że materiały z recyklingu odgrywają główną rolę w projektowaniu uwzględniającym ochronę środowiska. Oba modele krzeseł biurowych zawierają około pięćdziesięciu procent materiałów z odzysku. Niemniej proste zastosowanie takich materiałów wcale nie oznacza, że projekt będzie przyjazny dla środowiska. – Istnieje wiele niuansów recyklingu.
Dla przykładu, nie wszystkie materiały z odzysku są produkowane w sposób jednakowy z punktu widzenia ochrony środowiska – mówi Bonnema. Jego zdaniem, dojrzałe i efektywne rynki recyklingu ułatwiają wykorzystanie odzyskanej stali i aluminium. – W rzeczywistości odzysk aluminium wymaga niższego o pięć procent zużycia energii niż jego produkcja od podstaw – dodaje.
Odzyskane tworzywa sztuczne mają mniej widoczne wartości ekologiczne. Naczelny inżynier firmy Steelcase, Kurt Heidmann wyjaśnia, że odzyskane tworzywa sztuczne to coś w rodzaju gry w kości, zarówno z ekologicznego, jak i inżynierskiego punktu widzenia. – Po prostu nie wiadomo, na co w nich natrafimy – mówi, przytaczając wielką rozmaitość dodatków, substancji wzmacniających i barwników, które wchodzą w skład typowej części plastikowej, wykorzystywanej do produkcji. Niektóre z tych dodatków mogą zmienić cechy w zupełnie nieprzewidywalny sposób, inne zawierają nawet substancje niebezpieczne i bardziej szkodzące środowisku niż używanie czystego tworzywa.
Bolus zauważa, że MBDC podziela ten pogląd. – Wcale nie jest powiedziane, że materiał z recyklingu będzie korzystniejszy dla środowiska niż dobrze dobrany nowy, od producenta – dodaje Bolus. Właśnie z tego powodu zarówno „Zody”, jak i „Think” zawierają głównie czyste tworzywa i ograniczają wchodzące w ich skład odzyskane materiały do stali i aluminium.
Ani Bonnema, ani też Heidmann nie wykluczają zastosowania tworzyw sztucznych z recyklingu w przyszłości, kiedy powstaną nowe, niezawodne systemy odzysku, działające w zamkniętym cyklu. – W idealnym świecie mielibyśmy dostęp do tworzyw sztucznych, poddawanych stuprocento-wemu recyklingowi w zamkniętym cyklu – mówi Heidmann. – Dzisiaj jeszcze bardziej racjonalne jest stosowanie dziewiczych materiałów.
Kolejnym, być może nawet ważniejszym, aspektem recyklingu jest kwestia, jaka część produktu może być odzyskana pod koniec jego życia. Pod tym względem oba krzesła stanowią ścisłą czołówkę. Około 98 procent części wchodzących w ich skład, zgodnie z opinią ich twórców, nadaje się do recyklingu. Ale podatność na recykling tak wielkiej części składowej krzeseł wymagała od inżynierów-projektantów pokonania wielu wyzwań i decyzji na etapie projektowania.
Linki sponsorowane
![]() |
Almanach Produkcji w Polsce
Kompleksowy katalog w wersji on-online oraz drukowanej majacy na celu dostarczenie użytecznych informacji o dostawcach dla przemysłu jak i oferowanych przez nich produktach. |
|
Produkcja od A do Z w samym sercu polskiego przemysłu
Zapraszamy Państwa na VI edycję Targów Produkcji i Technologii PROTECH, które ponownie zagoszczą we Wrocławiu. |









zobacz wszystkie









