„Goliat” już był, pora na „Dawida”
-- piątek, 01 wrzesień 2006 20:40
W poprzednim numerze mieliśmy okazję przybliżyć Państwu projekt maszyny górniczej o masie sięgającej 3 000 ton, za której powstanie odpowiadał cały sztab ludzi. Tym razem prezentujemy rozwiązanie z zupełnie innego obszaru, a opisywane urządzenie waży zaledwie… 120 gramów! Za jego konstrukcję odpowiada jedna osoba: inż. Ryszard Arendzikowski
O systemie automatycznej kontroli lotu FCS-1 pisaliśmy już w dziale „nowości” w kwietniu br. Tym razem nadarzyła się znakomita okazja, by temu interesującemu urządzeniu, a także jego twórcy, poświęcić trochę więcej miejsca. Niniejszym przedstawiamy kolejnego kandydata do tytułu „Konstruktora Roku”...
WIDOK ogólny systemu FCS-1
Na spotkanie pojechałem do założonej w 1991 roku firmy ACS, której siedziba znajduje się na terenie należącym do Instytutu Fizyki Plazmy i Laserowej Mikrosyntezy, przy ul. Hery w Warszawie. Dlaczego właśnie tam? Firma została założona przez byłych pracowników naukowych wspomnianego instytutu. I to właśnie w niej inż. Ryszard Arendzikowski zakończył prace nad systemem automatycznego pilotażu.
– Szereg rzeczy, którymi się zajmujemy w tej chwili, jako ACS, związanych jest z wdrażaniem technologii i budową urządzeń pomiarowych. W pewnym stopniu jest to naturalna kontynuacja badań prowadzonych przez nas w Instytucie – powiedział Jerzy Wyzgał, wiceprezes zarządu i dyrektor ds. technicznych ACS, obecny na spotkaniu.
W czasach PRL zajmowano się – w pewnym stopniu – praktycznie wszystkimi dziedzinami nauki. Wspomniany Instytut miał kilkuset pracowników naukowych. Przez pewien czas był częścią Wojskowej Akademii Technicznej. Jego pracownicy zajmowali się badaniami nad kontrolowaną syntezą termojądrową.
– Instytut cały czas kontynuuje te badania – dodaje Jerzy Wyzgał. – Po 1989 roku Instytut współpracował w obszarze wielu dziedzin z ośrodkami rosyjskimi. Realizowaliśmy szereg zamówień, związanych m.in. z urządzeniami do kontrolowanej syntezy termojądrowej serii „Tokamak”. Potrzebne były systemy detekcji i rejestracji różnych rodzajów promieniowania, czyli obsługa różnego rodzaju eksperymentów, zestawy diagnostyczne dla wszystkich zakresów promieniowania. Szczególnie zainteresowani byliśmy promieniowaniem neutronowym, rejestracją zakresów szybkich zjawisk, o czasach charakterystycznych nanosekundowych. Niestety, wszystko to zostało przerwane, nie tylko w tym instytucie, ale i w wielu placówkach w kraju, m.in. ze względu na brak finansowania, na zerwanie umów o współpracy itp.
Część spośród byłych pracowników zdecydowała się na założenie własnych firm. Przykładem może być firma VIGO – produkująca m.in. detektory podczerwieni.
– Takich w firm jest w kraju kilka. My jesteśmy jedną z nich, przy czym odeszliśmy z Instytutu późno, i zajmujemy się dziedzinami, które trudniej się sprzedają, np. detekcją neutronów – w Polsce nie ma na to zapotrzebowania – wspomina dyrektor Wyzgał.
Jednym z przykładów obecnej działalności firmy jest opisywany tutaj projekt, na który zapotrzebowanie może okazać się znaczące, a nad którym prace zaczęły się już jakiś czas temu…
– Wtedy byłem jeszcze pracownikiem WAT. Czynione były wówczas starania o zdobycie funduszy na realizację planów budowy polskiego samolotu bezpilotowego. Współpracą z WAT-em w tej dziedzinie interesowała się firma Bumar. Niestety, funduszy nie udało się zdobyć i sprawa upadła. Zacząłem wówczas poważnie rozważać ewentualność skonstruowania systemu automatycznego pilotażu na własną rękę i oczywiście na własny koszt – stwierdził Ryszard Arendzikowski, konstruktor systemu FCS-1. Zapytany o to, skąd narodził się pomysł opracowania systemu autopilota dla bezzałogowych urządzeń latających, opowiedział o swoich... zamiłowaniach do modelarstwa.
Od dziecka pasjonowałem się modelarstwem lotniczym. Pasja ta została mi do dziś. Mam w tej dziedzinie duże doświadczenie, co jest niezmiernie ważne dla pomyślnej realizacji tego zamierzenia.
– Z zawodu jestem elektronikiem. Projektowałem aparaturę elektroniczną na potrzeby wspomnianych wcześniej eksperymentów prowadzonych w Instytucie Fizyki Plazmy, m.in. szybkie kamery elektrooptyczne, kamery CCD itd. Wiedza elektroniczna oraz informatyczna w zestawieniu z doświadczeniem modelarskim dawały spore gwarancje skonstruowania dobrze działającego systemu. Był to czas reorganizacji w wojsku. Wielu oficerów chcąc nie chcąc odeszło do cywila. W tej grupie znalazłem się i ja. Jeszcze jakiś czas pracowałem w WAT na pół etatu – jako pracownik cywilny. Pozostały czas mogłem więc przeznaczyć na pracę nad systemem. Kiedy do moich zwierzchników dotarła wiadomość, że pracuję nad systemem automatycznego pilotażu (specjalnie się z tym nie ukrywałem), zaczęto na mnie naciskać, abym dalsze prace prowadził w trybie służbowym. Nawet by mi to odpowiadało, ale żenująco niskie wynagrodzenie jakie mi oferowano było nie do przyjęcia. I tak współpraca z WAT-em się skończyła.
Dalsze działania nastąpiły tutaj, we współpracy z firmą ACS. Praca nad systemem trwała w sumie ponad 3 lata. Od początku do końca projekt jest „dzieckiem” pana Ryszarda, zarówno projekt jak i realizacja.
Linki sponsorowane
|
Produkcja od A do Z w samym sercu polskiego przemysłu
Zapraszamy Państwa na VI edycję Targów Produkcji i Technologii PROTECH, które ponownie zagoszczą we Wrocławiu. |
|
![]() |
Almanach Produkcji w Polsce
Kompleksowy katalog w wersji on-online oraz drukowanej majacy na celu dostarczenie użytecznych informacji o dostawcach dla przemysłu jak i oferowanych przez nich produktach. |









zobacz wszystkie









